• Ocena redakcji
  • Ocena ekspertów
  • Ocena czytelników

            Wybory w USA 2016, Brexit, wybory we Francji 2017, aneksja Krymu, wojna na Ukrainie – z pozoru niepowiązane ze sobą wydarzenia, a jednak znajdzie się kilka punktów stycznych. Jednym z nich jest zjawisko fake news, które w związku z nimi rozrosło się do niewyobrażalnych dotąd rozmiarów…

Manipulacje, wojna informacyjna, plotki to tylko niektóre z niebezpiecznych zjawisk, na które jesteśmy narażeni praktycznie każdego dnia. Nawet nie mając ich świadomości. Są one jawnym zagrożeniem i wypaczeniem dziennikarskiego etosu, które niosą za sobą daleko idące konsekwencje, także społeczne i biznesowe. Fake news idealnie wpisują się w panujący trend.

Czym są fake news, a co nimi nie jest?

Jeszcze czterdzieści lat temu zjawisko fake news, które znamy obecnie, określano mianem „faktoidu” (znajome, prawda?). Takiej nomenklatury użył biograf Marylin Monroe, Norman Mailer w wydanej w roku 1973 książce , a niegdysiejszy redaktor naczelny „Washington Post”, Wesley Pruden, zwykł tak o nim mówić: „coś, co wydaje się faktem, mogłoby nim być, ale faktycznie nim nie jest”[1]. Na przestrzeni lat nie tylko się zmieniało, ale i zwiększało zakres swego znaczenia.

Craig Silverman, jedna z twarzy BuzzFeed News, specjalizujący się w zagadnieniu ekosystemu nowych mediów[2], fake newsy określa jako stuprocentowo fałszywe informacje, publikowane głównie przez strony skupiające się wyłącznie na generowaniu odsłon i posługujące się mistyfikacją w celu zbierania klików. Mają one stwarzać jedynie pozory prawdziwości, do tego stopnia, by czytelnik mógł w nie uwierzyć i przesłać je dalej[3].

W szumie informacyjnym, jakiego doświadczamy obecnie – według danych Facebooka z maja 2013 roku użytkownicy publikowali dziennie 4,75 mld różnego rodzaju treści[4] (strach pomyśleć o najnowszych danych) – niezwykle łatwo zgubić istotę rzeczy. Tak samo jest ze zjawiskiem fake news. Obecnie robi ono zawrotną karierę w mediach – zarówno wśród nadawców, jak i konsumentów.  Wszystko zaczęło się od tego, że Donald Trump odmówił przyjęcia pytania od Jima Acosty w trakcie konferencji prasowej, przypinając stacji CNN łatkę „fake news” za doniesienie o istnieniu wywiadowczych „teczek”. Jak twierdzą komentatorzy, w tym momencie prezydent USA symbolicznie „uśmiercił” to pojęcie, pozbawiając je dotychczasowego znaczenia, a przez to także użyteczności[5]. Przedstawia się je na różne sposoby, we wszelakich kontekstach i konfiguracjach. Wszystkiemu można doczepić rzeczoną łatkę i każdą nieprawdziwą informację uznać za fake news. Tylko czy będzie to zgodne z prawdą?

Nie wszystko fejkiem, co się świeci

Claire Wardle, odpowiadająca za strategię i research projektu FirstDraftNews.com[6], podaje aż siedem gatunków treści, które mogą być fake newsami lub je doskonale imitować. Są nimi: satyra i parodia (tworzone raczej w celu ośmieszenia niż krzywdy), treści zwodnicze (ich celem jest błędne przedstawienie danej sprawy lub osoby), materiały będące „doskonałą kopią” poważnych źródeł, treści sfabrykowane (nowe materiały, całkowicie niezgodne z prawdą, stworzone w celu skrzywdzenia i oczerniania lub zmiany poglądów odbiorców), „false connection” (można zaliczyć do nich tzw. clickbaity, czyli artykuły z chwytliwymi tytułami, grafiką i leadem, których zawartość z nimi nie koresponduje), treści zmanipulowane (prawdziwe informacje i wizerunki zostały zniekształcone, by wywołać określone relacje wśród użytkowników), a także „false context”, gdzie fakty podawane są w niewłaściwym kontekście[7].

Granica między nimi jest cienka, jednak są one częścią informacyjnego ekosystemu, w którym przyszło nam żyć. Ich świadome rozróżnianie oraz odpowiednie reagowanie pozwoli uniknąć zgubnych wpływów potencjalnej dezinformacji.

Social Media zarzewiem zła?

W 1925 roku na łamach amerykańskiego miesięcznika społeczno-politycznego ukazał się artykuł Edwarda McKernona pt. „Fake News and the public”. Autor opisywał w nim cały ówczesny system informacyjny, jakim dysponowało The Associated Press, który porównał do sieci i skrzętnie działającej maszyny. Wydawcy, którzy są jej trybikami, już wtedy nie mieli szans należytego sprawdzenia doniesień, które lawinowo do nich spływały każdego dnia. Liczył się news i szybkość publikacji, a plotki zaczynały żyć w społeczeństwie własnym życiem. Jak spuentował to McKernon: „Put finger on it in New York, and it vibrates in San Francisco”[8]. Znajomy schemat, prawda? Niewiele zmieniło się od tamtego czasu. Zwiększyły się tylko (i aż) zasięg oddziaływania i skala całego procederu. W miejsce biur agencji prasowych podstawmy media społecznościowe czy Google, a ów tekst będzie bardziej aktualny, niż się się wydaje.

Obecnie należy mówić o ich globalnym fenomenie, na który złożył się m.in. wzrost odsetka ludności, który traktuje media społecznościowe jako jedno z głównych źródeł informacji o bieżących wydarzeniach. W samych tylko Stanach Zjednoczonych 67% dorosłych obywateli w 2016 roku wykorzystywało w tym celu takie platformy, jak Facebook czy Twitter, co daje wynik aż o 5% wyższy w porównaniu z rokiem ubiegłym[9]. Jak wynika z raportu Digital News Report 2016[10],  w skali światowej o takim zjawisku możemy mówić w przypadku 51% respondentów. Polskę stawia to nieco powyżej średniej światowej – 58%. Jednak ekstremum wyznaczają w tym zestawieniu Grecja, Turcja i Brazylia, gdzie ten odsetek wynosi blisko 75%.

  1. Albright przyznaje, że sercem deliberowania o fake news są właśnie interakcje, których namiastkę dają człowiekowi social media – człowiekowi uwikłanemu w pogoń za karierą, człowiekowi, któremu brakuje czasu na relacje, rodzinę i przyjaciół. To właśnie tam – otoczony lajkami i komentarzami – może poczuć się ważny, doceniony i słuchany[11], dzięki czemu spełni swoje potrzeby akceptacji i przynależności. Rewolucja nowych mediów, w której konsumenci stają się także twórcami, stanowi podatny grunt dla powstawania i kolportowania fake newsów. Wielość informacji powoduje, że odbiorca większą uwagę skupia na formie przekazu niż na zawartości merytorycznej[12], dlatego takie materiały opatrzone są sugestywnymi grafikami czy kontrowersyjnymi tytułami i leadami.

Specyfiką działania takich platform jak Facebook, są ich algorytmy, które zamykają człowieka w swoistej bańce informacyjnej lub tzw. echo chamber. Dzieje się to dlatego, że dostarczane zadaniem news feedów jest dostarczenie indywidualnie dopasowanych do odbiorcy treści – tak, by jak najwięcej czasu spędzał na danym portalu. Dzieje się to na podstawie jego upodobań, światopoglądu i preferencji. Konkretny profil użytkownika uzyskuje się na podstawie wszystkich śladów cyfrowych, jakie zostawia on w sieci. Do Big Data należą chociażby historia przeglądania, długość sesji na danej stronie, polubione na Facebooku strony firmowe, zostawione komentarze czy udostępnione treści[13]. Jak przyznaje Albright, jeśli chcemy, by ktoś udostępnił nasz content, odwołajmy się do jego uczuć[14] – wszak atrakcyjnym jest dla nas to, co lubimy, znamy i z czym się zgadzamy. Człowiek w żyjący w bańce informacyjne jest odseparowany od innych sposobów myślenia czy rozumienia rzeczywistości. Długotrwała izolacja może prowadzić do stopniowej radykalizacji poglądów, zamknięcia się na społeczną różnorodność i medialnego ubezwłasnowolnienia.

Z innym problemem zmagają się użytkownicy Twittera, dla których największą bolączką są fałszywe konta, prowadzone fizycznie przez ludzi lub przy pomocy specjalnego oprogramowania. W skali globalnej szacowany odsetek tego typu kont w pierwszym kwartale 2017 roku oscylował w granicy 9-15%, co przy 328 milionach aktywnych użytkowników daje 29-49 milionów kont[15]. Kwestia fake newsów na Twitterze jest o tyle istotna, że jest to serwis popularny wśród dziennikarzy – portal stanowi dla nich miejsce promocji swoich publikacji, a także cenne źródło newsów i cytatów. Według doniesień portalu Wirtualnemedia.pl blisko 43% dziennikarzy w ciągu miesiąca uwierzyło w co najmniej jeden sfabrykowany fakt medialny[16].

Jak nie dać się złapać w pułapkę fake news?

Wielu ekspertów uważa, że odpowiednie przyswajanie informacji i korzystanie z mediów jest tak podstawową umiejętnością dla współczesnego człowieka, jak choćby nauka matematyki czy historii. Odróżnianie rzetelnej informacji od fake newsów jest przyrównywane nawet do cnót obywatelskich[17]. I bardzo dobrze – wszak cóż to byłoby za społeczeństwo, gdyby było oparte na kłamstwie i fałszu? Ta umiejętność jest częścią składową idei news literacy, której nadrzędnym celem jest wyposażenie odbiorców w umiejętność oceny wiarygodności i solidności odbieranych przez nas informacji, co pokrywa się także z częścią priorytetów edukacji medialnej, której jest ważnym ogniwem są kompetencje medialne, informacyjne i cyfrowe[18]

Gdy trafiacie na newsy (wszystkie, nie tylko te, które z miejsca wzbudzają podejrzenia) najpierw sprawdźcie źródło i jego wiarygodność. Clickbaitowe tytuły mogą kusić, jednak najważniejsza jest treść i zawartość merytoryczna – twórcy fałszywych informacji żerują na bezkrytycznym przeglądaniu przez użytkowników samych nagłówków i leadów, licząc, że szokująca forma zapewni kolejne udostępnienia. Do zidentyfikowania fake newsów przyda się także sprawdzenie tożsamości autora, jego afiliacji, dokonań, innych materiałów, które sygnował swoim nazwiskiem. Warto też zwrócić uwagę na styl wypowiedzi – może on sugerować, że dany content jest formą karykatury bieżących wydarzeń. Niejednokrotnie już sam nagłówek jest tak absurdalny, że niemożliwym jest, by treść była zgodna z rzeczywistością. Mimo podjęcia tych kroków, wciąż mogą pojawiać się wątpliwości odnośnie autentyczności przedstawianych doniesień – wtedy należy zwrócić się o pomoc wykwalifikowanego specjalisty[19].

* * *

Obserwując trendy w komunikacji digitalnej, wydaje się, że w najbliższej przyszłości możemy mieć do czynienia z jeszcze większą eskalacją zjawiska fake news. Niezwykle ważne jest dlatego wychowywanie odbiorców oraz kształtowanie krytycznych i odpowiedzialnych postaw wśród wszystkich pokoleń użytkowników. W obliczu niewielkiej ilości rozwiązań programowych w polskim systemie oświatowym, zasadnym jest prowadzenie naukowych badań i przedsięwzięć, wspomagających ten proces. Wszystkie tego typu działania wymagają od odbiorcy czujności, krytycyzmu i cierpliwości, które nie są promowanymi wartościami we współczesnej kulturze. Jak fake news wpływać będą na biznes i działania marketingowe? Czas pokaże. Trzeba zadać sobie również pytanie, czy dojście do prawdy, a przez to budowanie społeczeństwa obywatelskiego nie są jednak warte, by podejmować owo trudne wyzwanie?

Tekst jest szkicem pełnego artykułu, który ukaże się w najnowszym numerze Biuletynu Edukacji Medialnej 2/2017.

* * *

[1]     Fake news, czyli jak kłamstwo rządzi światem. Raport opracowany przez Agencję Informacyjną Newseria i firmę Szapiro Business Advisory, https://biznes.newseria.pl/files/raport-fake-news-newseria.pdf [17.11.2017].

[2]     M. Ingram, BuzzFeed Names Fake-News Expert Craig Silverman Its First Media Editor, http://fortune.com/2016/12/02/buzzfeed-media-editor/ [4.12.2017].

[3]     S. Burshtein, True Story of Fake News, Intellectual Property Journal, August 2017, s. 398.

[4]     Fake news, czyli jak kłamstwo… dz. cyt.

[5]     G. Cunningham, Avoid misnomer ‘fake news’, https://villagemagazine.ie/index.php/2017/02/avoid-the-misnomer-fake-news/ [17.11.2017].

[6]     Więcej o samym projekcie na: https://firstdraftnews.com/about/ [27.11.2017].

[7]     C. Wardle, Fake news. It’s complicated, https://firstdraftnews.com/fake-news-complicated/ [27.11.2017].

[8]     Zob. D. Lazer i in, Combating Fake News: An Agenda for Research and Action, https://shorensteincenter.org/combating-fake-news-agenda-for-research/ [27.11.2017].

[9]     J. Gotfried, E. Shearer, Report: News Use Across Social Media Platforms 2017, http://www.journalism.org/2017/09/07/news-use-across-social-media-platforms-2017/ [5.12.2017].

[10]   http://reutersinstitute.politics.ox.ac.uk [02.12.2016].

[11]   J. Albright, Welcome to the Era of Fake News, Media and Communication 2017 Volume 5/Issue 2, s. 87.

[12]   R. Waśko, Efekt trzeciej osoby a percepcja reklamy internetowej, w: Z. Rykiel, J. Kinal (red.), Wirtualność a realność, Rzeszów 2014, s. 180.

[13]   Zob. S. Kyong Lee, N. J. Lindsey, K. Soon Kim, The effects of news consumption via social media and news information overload on perceptions of journalistic norms and practices, Computers in Human Behavior 75 (2017), s. 255-256

[14]   J. Albright, Welcome…, dz. cyt., s. 87.

[15]   Zob. O. Valor i in., Online Human-Bot Interactions: Detection, Estimation, and Characterization, https://arxiv.org/pdf/1703.03107.pdf [17.11.2017].

[16]   -, Ponad 40 proc. dziennikarzy spotyka się z fake news, prawie połowa uwierzyła, http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/ponad-40-proc-dziennikarzy-spotyka-sie-z-fake-news-prawie-polowa-uwierzyla [17.11.2017].

[17]   S. Mulrooney Eldred, Fake News: How Not to Fall It, https://www.sciencenewsforstudents.org/article/fake-news-how-not-fall-it [25.11.2017].

[18]   Pełen katalog kompetencji medialnych, informacyjnych i cyfrowych znajduje się na stronie: http://edukacjamedialna.edu.pl/media/chunks/attachment/Katalog_kompetencji_medialnych_2014.pdf [5.12.2017].

[19]   Zob. E. Kiely, L. Robertson, How To Spot Fake News,
http://www.factcheck.org/2016/11/how-to-spot-fake-news/ [27.11.2017].